11 lutego 2015

Dzień wolny #3 - lustro

Po tak wyczerpującym poranku nadeszła pora na gorącą kąpiel zmywającą nie tylko brudy z najgłębszych zakamarków ciała, ale również złe nastawienie z otchłani umysłu. Stary kurek zaskrzypiał głośno i gorąca woda zaczęła powoli wypełniać wannę. Kilkanaście kuleczek zapachowych, których pochodzenia nie była w stanie określić wrzuciła do wody z razem drobnymi kolczykami, wrzuconymi do pojemniczka na kulki w stanie nieświadomości dzień wcześniej. Jeden udało się uratować, jednak drugiego nie potrafiła już zlokalizować. Zrezygnowana siedząc na wannie chwyciła przemoczoną podkoszulkę. Zdjęła ją niepłynnym ruchem zahaczając się na podbródku i ujawniając to, co wcześniej było widoczne jakby przez mgłę. Mokre ubrania nie lubią współpracować z ludźmi. Łapiąc jednocześnie za koronkowe, śnieżnobiałe figi i luźne, szare, dresowe spodnie uniosła się na parę centymetrów i opuściła je do poziomu kolan. Rozpoczął się pięciominutowy proces, którego seria składa się z bezwiednego przytrzymywania nogawki nogi numer 1 stopą nogi numer 2, unosząc w tym czasie nogę o numerze 1 i powtórzeniu ze zmianą numerów. Stanęła przed lustrem sięgającym od podłogi do sufitu. Przeciwniczką zakupu tak dużego "zwierciadła" była mama:
„przeglądając się w nim za każdym razem będziesz narzekać, a czego oczy nie widzą tego sercu nie żal”.
Wciągnęła i tak płaski brzuch. Wypięła klatkę piersiową w przód, a pośladki w tył. Stanęła na palcach. Odwróciła się o 90 stopni.
- Mamo nie miałaś racji.
Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik