12 lutego 2015

Dzień wolny #4 - "the kiss of fire"

Weszła ostrożnie do wanny. Na skraju leżał wcześniej przygotowany drink i ipod owinięty niebieskimi słuchawkami. Odwinęła powoli kabelek, a jego grające już końcówki włożyła do uszu. Podczas kąpieli wysłuchała kilku utworów ściągniętych 3 dni wcześniej i wypiła pół szklanki słodkiego trunku z lekką wkładką (pół na pół) wódki. Krzywiąc się przy każdym łyku myślała sobie „mocne jak cholera, nie wyrzucę bo szkoda, nie rozcieńczę bo mi się nie chce, wypije bo mam ochotę”. Wychodząc z wanny zatoczyła się delikatnie, po czym dało się usłyszeć swoisty „plusk”. Ostatnim obrazem jaki widziała na ekranie ipod’a była okładka albumu „Didn’t it rain”, a ostatnimi słowami w słuchawkach były „the kiss off fire” wypowiadanych jednocześnie przez Hugh’a i Gaby. Później poczuła tylko lekkie „kopnięcie prądu” w okolicach prawej łydki.
Wyszła ostrożnie z wanny. Wyjęła korek. Owinęła czyste, nagie i wilgotne ciało żółtym ręcznikiem. Spojrzała w kierunku wanny i w ostatniej chwili zauważyła lekki odblask złotego kolczyka wciąganego w malutki wir wodny, a po sekundzie w której rozpaczliwie rzuciła się na pomoc, pośliznęła się na podłodze, uderzyła ramieniem i głową o skraj wanny w rezultacie upadając na ziemię, już go nie było.
Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik