17 lutego 2015

Dzień wolny #9 - kochający rodzice


On odebrał zapłatę i słony napiwek. Ona odebrała pizzę, sos pomidorowy i siedemdziesiąt złotych. Przymrużone, zaczerwienione oczy wysokiego jednoznacznie wskazywały na to, że czegoś jeszcze oczekuje. Bez pożegnania zamknęła drzwi przed nosem natarczywemu mężczyźnie. Szybkie trzy kliknięcia zamka. Bezpieczna i ona i pizza i sos i reszta. „Zwycięstwo!” Położyła pudełko w kuchni. Zdjęła stanik. „Wolność!” Margherita na cienkim cieście, czyli sos, ser, ser, ser i jeszcze raz sos była daniem poruszającym jej rozum, serce i żołądek. Mogła pławić się w rozkoszach tych składników nawet kiedy ostygły, jednak rzadko mała pizza w rękach Amandy miała szansę wytrwać do tego momentu. Każdy kęs był błogosławieństwem dla jej kubków smakowych. „paczka ! ale najpierw zjem”. Zjadła i wstała. Nalała sobie obfity kufel soku pomarańczowego (trzecia i czwarta porcja dziennego zapotrzebowania na owoce i warzywa). Wzięła paczuszkę o wymiarach długiej cegły. Usiadła wygodnie na kanapie. Przesyłka opakowana była szarym papierem i związana na kokardkę sznureczkiem naturalnego pochodzenia. Nadawcą była jej mama. Rozwiązała. Okazało się, że w razie, gdyby ktoś wpadł na ten pomysł, papier był zaklejony sprytnie taśmą klejącą tak, że prawie nie było jej widać. Choć miała zwyczaj, że otwierała takie rzeczy pełna gracji uważając, aby cokolwiek przypadkiem się nie zniszczyło, tym razem nie potrafiła się powstrzymać. Jednym wprawnym pociągnięciem rozerwała opakowanie. Na górze, na przyklejonej do czerwonego pudełka kartce widniał napis:  

„Płynie już Twoja trzecia dziesiątka! (Nie zmarnuj jej tak, jak dwie poprzednie!)”

 Otworzyła pudełko. W środku znajdowała się nieduża butelka. (Pewnie jedna z naleweczek tatusia). Brak akcyzy oraz fakt, że w środku nie było nawet najmniejszego bąbelka powietrza upewniły ją co do swojego zdania. Pod butelką była jeszcze jedna karteczka.

„Korzystaj z życia (z dala od chłopaków)! Jedz (póki jeszcze możesz)!
Pij (w ograniczonych ilościach)!
Tańcz do białego rana (w domu lub przyzwoitym ubraniu)!
Pamiętaj o nas (chyba, że zaciągniesz kredyt i nie będziesz umiała go spłacić)!

Kochający:
mama 
(i tata)!”

Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik