9 lutego 2015

Dzień wolny #1 - deszcz

Ranek. Chłodny wiatr przeplatający się z ulewnym deszczem skutecznie anulował wszystkie plany związane ze spacerem lub jakąkolwiek aktywnością na świeżym powietrzu, np. seksem. Dwudziestoletnia drobinka pod parasolem, który ledwo potrafiła utrzymać zamarzniętymi rękoma, starała się ukryć przemoknięte włosy. Dziadek powiedziałby jej „włóż czapkę”, babcia „załóż rękawiczki”, mama ubierz „płaszcz”, a kolega? Kolega powiedziałby napij się wódki, ona Cię rozgrzeje, uzdrowi i sprawi, że zapomnisz nawet o deszczu. Jak łatwo się domyślić, dorosła kobieta skorzystała z rady koleżanki „musisz ładnie wyglądać, a po bułki jakoś dojdziesz”.
Podążając zatopionym betonowym chodnikiem, który wydawał się roztrzaskiwać na tysiące drobinek przy kolejnych uderzeniach kropli o jego powierzchnię, każdy krok przy którym woda nie sięgała kostek był wyczynem na miarę Jezusa chodzącego po wodzie.
Wchodząc do domu kruszyna nie pominęła etapu zalania całego holu wodą ze zdjętych butów. Parasol przy składaniu zręcznie skropił drzewka bonsai stojące na parapecie, a przy okazji krople spływające po ścianie ułożyły się starannie w napis „najgorszy dzień wolny w Twoim życiu dopiero się rozpoczął”.

Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik