21 lipca 2015

internety

Drogi czytelniku!

Co łączy stepującą mewę i zdarcie kolana po potknięciu się na chodniku?
Jedno i drugie może doprowadzić do łez!
Po co jednak potykać się na chodniku goniąc gołębie, skoro bezpiecznie można oglądać nasty raz te same łapki przestępujące z jednej na drugą, na okrzyk : "DANCE!"
Po co łamać sobie ręce, nogi, obojczyki przy jeździe na rowerze, jeżeli dużo bezpieczniej zobaczyć, jak to samo robi cała zgraja ludzi na "jutubie"?
Spoglądając od strony zagrożeń, które czyhają na Ciebie podczas tego fascynującego i wyczerpującego zajęcia, powinieneś:
 - uzbroić się w wiadro na wypadek gdybyś musiał coś wypluć w niemocy przełknięcia papki z czipsów podczas salwy śmiechu wydobywającego się z Twoich płuc przy każdym uderzeniu się w krocze człowieków na filmiku,
 - zaopatrzyć się w dodatkowe paczki czipsów, popcornu i butelek z napojem energetycznym, bo przecież nie będziesz chciał ruszyć czterech liter w przerwie między pierwszą, a drugą próbą wypicia coli po zmieszaniu jej z mentosami,
- poinformować rodziców, bliskich, znajomych, że w razie nieobecności lub braku kontaktu przez następne 36 godzin, powinni  (zależnie oczywiście od stanu w jakim zastaną Cię przed komputerem) skontaktować się  z najbliższą placówką psychiatryczną, szpitalem lub pizzerią.

Hola, hola! - mnie to nie dotyczy, bo przecież z jutuba korzystam tylko podczas słuchania muzyki!

No dopsz, w takim razie człowieku w masce podpowiedz, kto odświeża ściankę na fejsbuku, z nadzieją, że:
- wyświetli się zdjęcie, które mogłoby zmienić Twoje życie! na 5 sekund przed kolejnym odświeżeniem strony,
- pod ostatnim zdjęciem z szalonej imprezy, której największą atrakcją był kot ganiający za czerwoną kropką (oczywiście na jutubie), liczba lajków podskoczy o jeszcze jeden!
- ktoś udostępni stronkę "tak bawi się dzisiaj młodzież, kliknij, a....", (z nieocenzurowanym zdjęciem) gdzie masz oczywiście ochotę znaleźć poradnik na temat, "jak namówić koleżanki na słoneczko"  na kolejnej domówce, po których uruchomieniu zamiast poradnika wyświetla Ci się reklama, której nie da się zamknąć, a dodatkowo "TAK!" Ty również tyle się dowiedziałeś, że postanowiłeś podzielić się tą stroną na swojej ściance,
- zaraz pojawi się tam zmiana statusu Twojego eks na "wolny" ze smutną minką, kiedy to aż łapki świerzbią, żeby kliknąć "Lubię to!" i krótko skomentować: "dobrze Ci tak jeb*** skur*****, a żebyś jeszcze dostawał biegunki, opryszczki i rzygał jak kot, za każdym razem, gdy jakaś inna dziewczyna zaprosi Cię do znajomych"

Zapomniałbym już napomnieć o świetnych stronach typu kfejk/temoty/jepsdzity, których użytkownicy, niczym precyzyjna maszyna do młócenia zboża (jaką jest cep) przeczesują cały zbrukany śmieciowymi informacjami internet w poszukiwaniu "śmietanki". Tak, udaje im się to! Na stronie głównej znajdziemy tylko najbardziej wartościowe bliskie spotkania kotów ze ścianą, a ludzi z podłogą! Ach, no i oczywiście te prześmieszne i niezliczone przeróbki Hitlera, który to raz komentuje eurowizję, innym razem wymagania do wiedźmina 3. Niemiec by się uśmiał.

Nie ma obaw! Robię dokładnie to samo, ale walczę z tym każdego ranka, kiedy mój kciuk odruchowo po wyłączeniu budzika i odblokowaniu telefonu kieruje się się na niebiesko-białą ikonkę. To jest zaciekła i wieczna walka z umysłem trwająca około 2 sekund, po czym z przemęczenia daję za wygraną.


Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!
Udostępnij!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik