27 lipca 2015

tesz tam byłem, wino piłem

Michał Jarmoluk

Post nie jest przeznaczony dla osób niepełnoletnich i ludzi, u których torsje są wywoływane z najdrobniejszych powodów, a podobne "historie" zdarzają się w rzeczywistości dość często, nawet powiedziałbym, że codziennie.

godzina 2:37.

Muzyka wydobywająca się z ogromnych kolumn sprawia, że drży każdy, nawet najdrobniejszy zakamarek domu, a wszystkie bakterie w żołądkach zatruwając się nadmierną ilością alkoholu podrygują jednocześnie w rytmie disko.

didżej

Jedna osoba zgarbiona przy telefonie, szuka kolejnego zaje**stego utworu, bo przecież bez niego nie może się obyć żadna impreza! Techno i diskopolo wprawiające w falowanie powierzchnię zagęszczonej zimnem wódki z każdą kolejną sekundą stają się jeszcze bardziej monotonne. Wywołuje to chęć podcięcia sobie żył, sklejenia ich taśmą klejącą i odklejania dla obniżania ciśnienia przy kolejnym, wyjątkowym i niepowtarzalnym "dudnięciu" basu tej zachwycającej muzyki.

tancesz

Jedna osoba z zamkniętymi oczami i piwem w ręce wywija na parkiecie. Szósty zmysł pomaga mimo zamkniętych oczu polać piwem każdego potencjalnego przeciwnika jego ruchów. Fenomen tancerza polega na tym, że tańczy on nawet na skraju wyczerpania i w najbardziej ekstremalnych warunkach. Chodzi oczywiście np. o brak muzyki, z czym radzi sobie pitpoksem (beatbox ze śliną w roli głównej) lub tańczeniem w rytm przekleństw sączących sie z ust didżeja, kiedy nie może znaleźć ulubionej piosenki; a brak miejsca do tańczenia to tylko kolejna wymówka sceptyków tego rodzaju aktywności. Krzesło lub stół ociekający alkoholem to przecież idealne miejsce na ekshibicjonistyczny pląs!

ujarany

Jedna osoba jara zioło. Wiadro, to to, z czego na ulicy ciężko zajarać, więc teraz najlepszy na to moment. Sposób ten łatwo rozpoznać po uciętej butelce i niech nie zwiedzie was nazwa. Wiadro to tylko przykrywka. Zlewozmywak, głęboka doniczka lub wanna są równie efektywne. Zieloną osobę bardzo łatwo znaleźć na imprezie. Jeżeli widzisz, że ktoś w zwolnionym tempie, z uśmiechem od ucha do ucha i występującymi w równym interwale parsknięciami śmiechu (coś jak rżenie konia) przygotowuje tosty, której ilości pozazdrościłby nawet Skubidu - wiedz, że coś się dzieje.

śpioch

Jedna osoba śpi. Nie jest to nawet odrobinę ciekawe do momentu, kiedy ktoś się tym faktem zainteresuje. No bo jeżeli kolega Jasiu wstanie od stołu i pójdzie kulturalnie spać (do łóżka) do odosobnionego pomieszczenia, to przecież nikt nawet nie pomyśli o mrugnięciu w geście pożegnania. Gdy zaś kolega Jaś pod wpływem tajemniczej substancji zaśnie chociażby przybijając gwoździa przy głównym stole, to tworzy nam się plac zabaw i pole do popisu dla niespełnionych artystów. Czy to ucho? Nie, przecież to czarna dziura wchłaniająca wszystko od czipsów przez alkohol po zużyty żwirek dla zwierzaków. Na głowie przecież najlepiej układa się wieże z puszek po piwie. A gdyby ktoś pytał, to nikt jeszcze nie umarł od prób wybudzania licznymi szturchnięciami lub np. zimną wodą.

miotacz

Jedna osoba zwraca to, co wcześniej udało się wepchnąć do żołądka. W żaden sposób nie można negować naturalnych reakcji obronnych organizmu na truciznę (2 kieliszki wódki) zaaplikowaną w tak dużych ilościach. Z naturą nie ma co walczyć. Najgorzej jest jednak w momencie, kiedy jesteś gospodarzem. Chcesz pomóc osobie, która właśnie przegrała w bitwie z naturą. Drzwi z łazienki zamknięte, a po odgłosach i braku głównej atrakcji łatwo się zorientować, że więź człowiek-muszla, muszla-człowiek została nawiązana (czyli śpioch postanowił spędzić noc z kimś bystrym). Drzwi wejściowe zamknięte, bo Kudłaty (ten od tostów) stwierdził, że to będzie świetna impreza, jeżeli nikt nie pójdzie do domu. Ostatni na Twojej liście jest zlew. Wyjmujesz oczywiście butelkę. Nachylasz człowieka, któremu już oczami wychodzi to co pcha się z jego głębin. Przypominasz sobie, że nigdy nie widziałeś na żywo miotacza ognia, ale to pewnie jest bardzo podobne, tylko pewnie dużo cieplejsze.... Do głowy wpada Ci jeszcze złota myśl - "tęczą rzygają tylko na memach", a co do tęczy i memów, to najan kat też ma tęczę, tylko z drugiej strony. Ciekawe czy też to można utożsamiać z miotaczem ognia? Uśmiech mówiący "dziękuję za pomoc" po całym epizodzie mówi Ci, że tej osoby nie ucałujesz na pożegnanie; z tęczą rzeczywiście miało to mało wspólnego i lepiej byłoby dla Ciebie, gdyby był to prawdziwy ogień.

gospodasz

i wszystko to obserwujesz Ty - przynajmniej będzie co wspominać.


Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik