6 sierpnia 2015

hajs i muzyka CZYLI łuuudstoook 2/3



- Szyszki, szyszki, z Bangladeszu szyszki, sprzedam szyszki!
- Dzień dobry, po ile?
- 50 groszy sztuka
- Daj pan 4 tylko zapakowane, żeby żona nie widziała.

Czyli jak to i co to na woodstocku się dzieje (sprzedaje) - część 2.

Przechadzając się główną ulicą (i nie tylko) można spotkać osoby zarabiające w sposób dość niekonwencjonalny. Tutaj zarobić można na wszystkim i na niczym. W tutejszym ulicznym marketingu najważniejszy jest po prostu pomysł, ale wszystkie chwyty dozwolone!

Pieniądze możesz zbierać (zarabiać) na buty, czapki, dziwki, bilet czy palenie, jednak zawsze musisz pamiętać o podstawach. Gruntem oczywiście jest reklama! Popularne na łudstoku są kartony po piwach z informacją, czego aktualnie osobie trzymającej taki papierek brakuje. 

( gdy po przejściu każdych 50 metrów widziałem z 10 tabliczek z napisem "FREE HUGS" nasuwała mi się tylko myśl, że część człowieków łudstoku to po prostu ludzie, których w domu rodzice w ramach przytulania tłukli po głowie słownikiem polsko-angielskim - wracając jednak do tematu )

Większość osób przegrywa wszystko pisząc po prostu "zbieram na piwo", dlatego że szczerość w tym wydaniu jest tutaj na porządku dziennym i kokosów żadnych z tego nie będzie. Ludzie zaczęli więc myśleć i powstały na prawdę przeróżne akcje, których fundusze i tak końcem końców zostają wymienione najczęściej na piwo. W sumie to wielka szkoda, że właśnie w ten sposób sobie z nami pogrywają, bo sam się dorzuciłem na wylot kury Gieni do ciepłych krajów, a kto by nie chciał, żeby np. Hugo wrócił do polsatu?

Podchwytliwe i dość agresywne jest zbieranie hajsu "na męską dumę". No bo który facet przejdzie obojętnie obok tabliczki z napisem "dorzuć się jeśli masz dużego" trzymanego przez dwie na prawdę fajne laski? Z drugiej strony od żadnej dziewczyny grosza nie uświadczysz, a jeśli tak to radziłbym panom trzymać się od nich z daleka, chyba że akurat ktoś lubi takie perwersje. W takim przypadku no  "łaj not?".

Nie można zapomnieć o ludziach zarabiających na graniu na wszelkiej maści instrumentach. Jestem wielkim fanem ludzi z gitarami urządzających "jam session" co kilkadziesiąt kroków! Co z tego, że wszyscy już piąty raz śpiewają "czerwony jak cegła", zawsze miło jest pośpiewać, ale niestety jakbym każdemu miał rzucić po złotówce to już pierwszego dnia pozbyłbym się z "kołczana" (nieodzowny element łudstokowicza) całej gotówki.

Dowiedziałem się, że długa drewniana wuwuzela wydająca śmieszne, kangurowate dźwięki to didgeridoo i że te śmieszne kangurowate dźwięki nawet dość dobrze usypiają, czego nie można powiedzieć o bębnach.
Będąc rozłożonym blisko ulicy, o której cały czas mowa chętnie wprowadziłbym tutaj zakaz używania bębnów w godzinach od 3 do 7. Faktem jest, że człowiek zmęczony i pijany zaśnie nawet przy najcięższym metalu, ale kiedy ktoś napi**dala w bębny ( czy coś w tym stylu ) wzbogacając to licznymi okrzykami euforii (z piekła rodem), chyba tylko dlatego, że zaraz słońce wyłoni się zza horyzontu jest na prawdę nie do zniesienia nawet w odległości 30 metrów (a do ulicy miałem z 10). Gdyby robił to dla pieniędzy, pewnie by dużo nie zarobił, a jeśli jakimś dziwnym przypadkiem tak, to chętnie jego gaże wydałbym na wsparcie fundacji niszczącej bębny wydające dźwięki między 3, a 7 rano, w skrócie "PUNK".

Oczywiście, żeby zarobić można sprzedawać! - co sprzedawać? - szyszki sprzedawać! Czemu akurat to? Z tego względu, że miałem przyjemność obozować z ludźmi, którzy na "szyszkach z bangladeszu" (czytaj z lasu obok głównej ulicy) po 50 groszy i kilku darmowych giftach w ciągu 3 godzin nazbierali 130 złotych...

Mimo wszystko większość ludzi nie mając nic na sprzedaż głównie trudni się zbieraniem. Pamiętajcie jednak, że żadna praca nie hańbi, a uśmiech na twarzy tysięcy przechodzących obok osób jest bezcenny!


Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik