18 sierpnia 2015

kordełła

Andrew od Krasnoyarsk
Drogi czytelniku!

Nie wiem jak Ty, ale ja uważam, że obok koła i nutelli kołdra to jeden z najlepszych "wynalazków" na świecie! Bez kołdry nie byłoby w nocy ciepło, na podłodze nie byłoby miękko, a większość zabaw "w zamek strzeżony przez groźnego Pana Pluszaka" czy "dom z ciastek i nutelli" byłaby całkowicie pozbawiona sensu, bo:
a) rodzice nie mogą widzieć, co dzieję się wewnątrz tajemniczego, zamkniętego na cztery poduszki królestwa,
b) co to za zamek bez dachu, w którym nie da się nawet wyłączyć światła i dać buziaka "księżniczce" poznanej na wyjeździe do przedszkola, 
c) jak podjadać słodycze, kiedy wszyscy Cię widzą...
... a czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Jeżeli chodzi o słodycze - babcia zawsze służyła pomocą kiedy domku nie dało się zbudować, albo nie było takiej potrzeby, bo np. w domu akurat zabrakło nutelli, ale dziś nie o tym!

Ciepło!

Jednym z podstawowych zadań kołdry jest utrzymywanie ciepełka. Odkąd pamiętam zastanawiało mnie jak to się dzieje, że zawsze jest zimna, a kiedy wchodzisz i zawijasz się w kokonik, zaczyna Cię rozpieszczać wręcz nadmierną ilością przyjemnej energii. Nie jest podłączona do prądu; nie karmisz jej (chyba, że resztkami, które przypadkowo Ci spadły); nie jesteś dla niej specjalnie miły; wystawiasz ją do wiatru i co jakiś czas obdzierasz ją ze skóry (bo ubrudziła się od Twojego jedzenia), a ona i tak jest gotowa żeby Cię ogrzać kiedy tego potrzebujesz! Z jednej strony to prawie magia, a z drugiej - czarna magia, czyli naauuuukaaaa. 

Cicho!

Kołdra nie byłaby, aż tak przydatna gdyby tylko grzała. Spełnia ona przecież całą masę innych funkcji! Izoluje Cię nie tylko od pana Mroza pukającego każdej zimowej nocy w okienko, ale również od dźwięków, które wydaje cały nieznośny nieśpiący już lub jeszcze świat. Mieszkając w akademiku, czegoś nauczyłem się na ten temat i uwierzcie mi, że wiejący wiatr, chuchająca sowa i deszcz tłukący w szybę o 3 rano, to na prawdę nic w porównaniu z alarmem przeciwpożarowym, wywołanym prawdopodobnie przez kogoś, kto zgłodniał w nocy, załączył toster, włożył tosty i zasnął. Nie martwcie się, dzięki mojej kołdrze i małej pomocy tajemniczych substancji, o alarmie dowiedziałem się dopiero po południu. VIVE LA KORDEŁŁA!

Bezpiecznie!

Niestety nie mam już paru lat, ale nie wyobrażam sobie życia bez kołdry, która jest przy mnie prawie w każdym ważnym momencie jego trwania. No bo przecież każda drzemka jest najważniejsza na świecie, a jeżeli ktoś o tym nie wie i przeszkadza śpiącym człowiekom - niech spłonie. Tak samo niech spłoną wszyscy Ci, którzy nie wiedzieli, że godzina 3:00 to czas w którym wiedźmy, demony oraz inne brzydkie i pijane stworzenia odwiedzają Twój pokój. Jeżeli o tym nie wiedziałeś, to już Cię instruuję, że jedyną skuteczną obroną jest owinięcie się szczelnie kołdrą. Inne pogłoski mówią, że jest się bezpiecznym już po podwinięciu kordełły pod stopy, ale nie wierzę w półśrodki. Mam tyle szczęścia, że w akademiku śpię na górze piętrowego łóżka - a tam wiedźmy, demony oraz inne brzydkie i pijane stworzenia nie sięgają.
Latają tu jednak chochliki kornwalijskie oraz inne muchy i komary. Spokojnie, kołdra chroni również przed latającym złem, więc nie musisz nawet chować miotły.

"Człowiek Kordła"

Był raz pewien pan, który myślał, że jeżeli kordełła ma tak dużo zastosowań, to pewnie też nada się jako spadochron do skoku z wieży Eiffla. On już to sprawdził. Wy nie musicie.


Pamiętaj!

Kołdra to wspaniały wynalazek, dzięki któremu świat stał się bezpieczniejszy, dużo bardziej znośny, a czasami nawet zdaje się być Tobie przyjazny. Jeżeli kiedykolwiek ją skrzywdziłeś, to teraz pora na kwiaty, podziękowania i przeprosiny!


Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik