15 sierpnia 2015

mucha

Drogi czytelniku! 

Czy kiedykolwiek przyszło Ci do głowy, żeby muchę porównać do zwierzęcia takiego jak pies lub kot? Ja osobiście uważam, że te czarne, bzyczące kulki to tzw. zło konieczne, no bo w końcu po coś w naturze muszą sobie latać. Nie jestem żadnym dręczycielem zwierząt, ale jedyne muchy, które znoszę i pewnych przypadkach przynoszą mi odrobinę radości i dumy, to te martwe leżące na parapecie, stole, podłodze, gdziekolwiek, byle nie w jedzeniu...

Nie wiem czy przyciąga je mój obfitujący w owoce dom, czy to ta pora, że muchom w mojej okolicy uruchamia się proces:
"Teraz udoskonalę Ci dzień i polatam trochę wokół Ciebie. Pewnie poczujesz się lepiej w mojej obecności i pamiętaj, że muszę skosztować tego, co aktualnie sobie przyrządzasz do jedzenia żebyś przypadkiem się nie zatruł."

To nie jest jednorazowy mord, to wojna!

Istna wojna, to to, co przeżywam codziennie próbując strategicznie zajść od tyłu każdą z kolei muchę, która bezczelnie wparowała do kuchni korzystając z uchylonego rano okna.
Zastanawiałem się czasami, czy nie warto byłoby spróbować jakiegoś kamuflażu lub przynęty? W sumie jedyne co przychodzi mi do głowy, za co mógłbym się przebrać to placek, a o taki strój byłoby ciężko. Co do przynęty zaś nie wyobrażam sobie układać na ziemi/stole kupki (wiadomo czego), tylko po to, żeby rozprysnąć ów kupkę na wszystkie strony ostatecznie nie zabijając muchy, która od tej pory miałaby trochę więcej miejsc do przycupnięcia.

Każdy z nas w swoim życiu odbył pewnie nie jedną potyczkę na śmierć i życie z muchami - albo pozabijasz je wszystkie, albo sam nie przetrwasz kolejnych pięciu minut bzyczenia w tym pomieszczeniu. Najpierw twój muchowy radar odnajduje ją odpoczywającą na samym środku stołu. Zamieniasz się w komandosa. Przyklękając do poziomu krzeseł starasz się zlać z otoczeniem. Poruszasz się wolniej niż leniwiec. Precyzyjnie celujesz w muchę ruszającą swoimi przednimi nóżkami jakby coś knuła i śmiała się z Twojej głupoty. 3. 2. 1. Ognia! Mocny zamach i trzask! Ona uciekła w ostatniej chwili i bzyczy Ci znowu latając nad uchem, a Ty w geście bezsilności wymachujesz bezwiednie rękami mając nadzieję, że chociaż ją spoliczkujesz... Potem się uspokajasz i czekasz, aż usiądzie, żeby wszystko mogło zacząć się o nowa.

Muchy są bezczelne i lubią seks. 

Chciałbyś zacząć dzień od miłego ćwierkania ptaszków zaraz po tym jak denerwujący, ale znośny budzik wyznaczy moment pobudki? - Mission Impossible - Nie jest to możliwe chociażby dlatego, że nie obudzi Cię melodyjka z telefonu o wyznaczonej godzinie, a cały koncert spod skrzydełek uderzających nawet 33 razy na sekundę tuż nad Twoją głową, kiedy mógłbyś jeszcze słodko spać. Gdy już sobie myślisz, że przeżyjesz to dzikie bzykanie, pani/pan M. postanawia zrobić sobie pieszą wycieczkę po niezbadanej dotąd nodze wystającej spod kołderki. Kiedy już się poddasz i odstawisz łapanie "na własną rękę" to wstaniesz, a wtedy Twój gość zdobędzie szczyt kołdry (57 cm nad poziomem podłogi) i poduszki (53 cm.n.p.p.).
Czasami chciałbym, żeby one sobie tylko bzykały w jednym sensie i po prostu sobie poumierały - błąd, od zawsze tego chciałem. Zapomniałem jednak o tym, że one powstają na nowo i na nowo. Ostatnio czytając sobie książkę, miałem nieprzyjemność obserwacji kopulujących much na uchu od kubka z moją kawą. Doznałem wtedy szoku, olśnienia i inspiracji zarazem. Inspiracji, bo przez ten incydent postanowiłem napisać to co czytasz. Olśnienia, bo dowiedziałem się skąd wzięło się "bzykanie" jako uprawianie seksu. Szoku, bo nigdy bym nie pomyślał, że muchy mogą bzykać się "na pieska". Kiedy już postanowiłem skończyć z tym pornolem i prawdopodobnie przeciwstawić się kazirodztwu, wylałem kawę, a one nawet nie zadały sobie trudu przerwania stosunku, tylko sobie po prostu odleciały.

Smacznego.

Od dzieciństwa byłem przekonany, że muchy nie gryzą, tylko liżą, żeby coś zjeść :) Teraz jestem już dorosły i przeglądając internety dowiedziałem się, że nie jest tak kolorowo. Otóż muchy nie potrafią rzuć, dlatego aby coś zjeść wypluwają na jedzonko enzymy razem z częścią tego co zjadły wcześniej (nie są to świeże warzywa i owoce). Kiedy enzymy ładnie rozłożą kawałeczek Twojego arbuza, mucha ze smakiem wciąga sobie całą tą paćkę. Mniam! Bez obaw, nie jest samolubna i zostawiła na pewno coś dla Ciebie!
Prawdą jest również, że muchy mogą przenosić całą masę chorób - dur brzuszny, cholera, gruźlica itd. Spoglądając jednak z tego punktu, że tak na prawdę znikoma liczba człowieków żyjących w krajach dobrze rozwiniętych choruje na te choroby wydaje mi się, że zasada "5 sekund" znajduje tu swoje zastosowanie.

Bo tak trzeba.

Dlatego bądź cierpliwy ( bo nawet jeżeli zaopatrzysz się w cały arsenał lepów, psikadeł i pacek na muchy; nawet jeżeli zdezynfekujesz cały dom; nawet nie pomyślisz, a one już będą zakradały się tylnymi drzwiami, po to, aby umilić Ci kolejny dzień ) i zabijaj dalej!


Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik