9 sierpnia 2015

muzyka i wiele więcej CZYLI łuuudstoook 3/3


UWAGA!
Dla potrzeb wprowadzenia (z wyjątkiem nawiasów) słowa PIWO i MUZYKA należy rozumieć w sposób następujący:

piwo = muzyka
muzyka = piwo

Oczywiście należy pamiętać, że jednocześnie:

piwo = piwo
muzyka = muzyka

Wbrew pozorom swoistym "centrum", wokół którego krąży wszystko na łudstoku nie jest wszechobecne piwo, tylko muzyka. 
Wchodzisz na pole - piwo.
Rozkładasz namiot - muzyka.
Otwierasz piwo - muzyka. ( z drugiej strony otwieranie piwa jest muzyką samą w sobie, jednak konynuując )
Bawisz się pod sceną - piwo.
Jesz, srasz, śpisz - muzyka.

Koniec wstępu. Przepraszam, że tak się rozpisałem - część 3.

Prawdą jest, że nie wszyscy są tam dla występujących zespołów, ale chcąc nie chcąc słuchają tego, co akurat dudni od scen ( i nie tylko ). Muzyka jest po prostu wszędzie!
Mając zamiar zachowania odrobiny poprawności nie będę wypowiadał się na temat tego co grają i czemu byłem akurat na "tych" koncertach. Z dwóch powodów:
- lajnap jest ogólnodostępny,
- niektórzy jeszcze nie są na tyle tolerancyjni, aby zrozumieć, że piosenka, która nie jest "śpiewana grołlem" i bez problemu można rozpoznać tekst wypowiadany przez wokalistę może być również fajna. Ba, lepsza!

Podobno o gustach się nie dyskutuje, dlatego przechodzę dalej.

Może jestem już stary, ale od jakiegoś czasu nie mam skłonności do wchłaniania muzyki kilka metrów od sceny skacząc jak opętany na widok krzyża i odpychając się łokciami od ludzi, których celem życiowym wydaje się być złamanie każdej z osobna kości moich stóp oraz wykarmienie rodziny wampirów krwią sączącą się z mojego nosa. Dlatego, że lubię moje części ciała i to co w nich krąży, a jednocześnie uwielbiam muzykę, preferuję słuchanie koncertów na kocyku oddalonym kilkadziesiąt metrów od sceny z widokiem na telebim. 
W każdym razie podziwiam łudstokowych człowieków lubujących się w pozbawianiu się resztek sił starając się przetrwać kolejne "ściany śmierci". Więcej! Uważam, że powinna to być dyscyplina sportowa na miarę MMA! Nagrodą mogłaby być koszulka i uścisk Owsiaka. Wyobraźcie sobie dwie drużyny po 10 osób zamknięte w klatce. Każdy ma na sobie glany, pieszczochy i oczywiście irokez to podstawa. Każda ekipa wybiera zestaw kilku piosenek, w rytm których będą się "pogować" w kolejnych rundach. Kwestią sporną byłby sposób wytypowania zwycięzcy, ale skoro można ocenić boks, taniec i psi surfing, to myślę, że tutaj również nie byłoby z tym problemu.

Ważną częścią łudstoku jest Akademia Sztuk Przepięknych. Tak, tam też jest muzyka, ale oprócz tego odbywa się tam cała masa bardziej i mniej ciekawych wykładów, spotkań itp. Miałem np. przyjemność wysłuchać gościa, który opowiadał jak to żyje się z zespołem Tourette'a. Czyli jak bez żadnych konsekwencji można uderzyć "z dyńki" łysego spod bloku nr 6? Urzekł mnie wierszyk, który brzmiał mniej więcej tak:
"dziwki koks i mineta,
to nie dla mnie
mam tourette'a"

Oczywiście nie wszystkie iwenty mają doprowadzić Cię do bólu brzucha wywołanego śmiechem. Większość ma na celu edukację. Tematy są różne, od tego "Jak założyć kondom, żeby nie było z tego dzieci i innych problemów?" przez "Jak radzić sobie ze stresem wywołanym np. dziećmi i innymi problemami?" po "Jak założyć firmę mając na głowie dzieci i inne problemy?". 

Wszystkie te pogadanki da się przetrwać na trzeźwo, ale po co?

Jeszcze tylko na sam koniec wspomnę o wiosce kryszny, czyli miejscu do którego przychodzą ludzie tanio zjeść (co z tego, że bez mięsa) i poskakać w rytmie mantry śpiewanej przez czarownika czarodzieja, myślącego że "hare hare" przeciągnie Cię na jasną stronę mocy. Osobiście nie zdziwiłbym się gdyby odmawiali jakieś modły w stylu "hare hare" do niebieskiej istoty nad sprzedawanym i rozdawanym jedzeniem. Gdyby tak było to powinienem być zdrowy i uśmiechnięty następnego dnia, a przez prawie cały piątek przeleżałem jak larwa w swoim kokonie walcząc z katarem i kaszlem. Okazało się, że jedynym słusznym lekarstwem jakie miałem pod ręką była ciepła wódka podawana doustnie w krótkich odstępach czasu.

Jakiś wniosek na sam koniec? Łudstok to miejsce, gdzie każdy wyszaleje się i/lub odpocznie według własnych upodobań, dlatego serdecznie zapraszam!

Dziękuję z całego serca wszystkim, których poznałem i spotkałem podczas tego festiwalu. Do zobaczenia za rok!

Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik