24 sierpnia 2015

skarpeta

Skarpetki, skarpeteczki, skarpetunie,
czyli to co cebulaki lubią najbardziej.
REPREZENTUJĘ MĘSKĄ CZĘŚĆ POPULACJI -(STOP)- NIE ZNAM SIĘ NA MODZIE -(STOP)-

Drogi czytelniku!

Pewnie nie raz z odmawiającymi posłuszeństwa nogami wróciłeś do domu czy to po długiej wędrówce, czy też nocy spędzonej na parkiecie pod wpływem tego co sprzedawali za barkiem. Wróciłeś z nadzieją, że łóżko podrepcze pod drzwi wejściowe i zamknie je zaraz po tym jak padniesz na twarz i wtulisz się w mięciutką kołderkę. Łóżko jednak mimo najszczerszych chęci za progiem nie czekało, a Ty musiałeś zdjąć buty zanim do niego doszedłeś.

Wtedy spotkałeś się twarzą w twarz z okropną rzeczywistością. Twoja ochota na sen (przynajmniej na krótki czas) umknęła w niepamięć. W ekstremalnych przypadkach, to co ulatniało się w tym momencie z okolic stóp mogłoby być gazem pieprzowym i legalną amfetaminą w jednym. Jednak chyba nikt jeszcze nie wpadł na to żeby zacząć masową produkcję ów "substancji" (może i tak lepiej...).

Mi, cebuli wygodnie - wy się męczcie. 

My, Polacy poradziliśmy sobie w pewien sposób z tym problemem, a inni wytykali nas śmierdzącym paluchem u stopy. Otóż od jakiegoś czasu wyśmiewany jest wizerunek typowego Janusza. Czapka z daszkiem, wąsior pod nosem, wydatny brzuszek, rybaczki, reklamówka i skarpetki w sandałach - ale czy to ostatnie jest na prawdę takie złe?
Sandały zapewniają przewiew, a skarpetki ciepło. Uważam, że jest to znakomite połączenie (i nie tylko my na to wpadliśmy, ale o tym niżej)! Jeżeli komuś nie pasuje, to niech nie patrzy i parzy się lub marznie - ważne by mi, cebuli było wygodnie.

Janusz na okładkę VOGUE!

Chciałbym w tym momencie nawiązać do tego, że skarpetki w sandałach pojawiły się na faszyn łiku w Mediolanie, (tak, od teraz można śmiało się tak nosić i czekać, aż podbiegnie ktoś z VOGUE'a - nie znam innych feszyn gazet, więc niech będzie to) jednak niestety to nie w centrum Europy powstała ta moda.
Mniej więcej w latach 300-500 r. n. e. skarpetki do sandałów zaczęli nosić już Egipcjanie,

http://allthatisodd.com/
dlatego wybaczcie rodacy, ale to nie my, a oni są wyznacznikami tegoż trendu :( mimo wszystko możemy powiedzieć, że nosiliśmy się tak zanim jeszcze to było modne!
(Jeżeli interesujecie się tylko modą - z mojej strony to by było na tyle.)

Tajemnicze zniknięcia!

Zawsze myślałem, że tylko w moim domu panoszą się wróżki skarpetuszki dekompletujące pary w zamian za odrobinę kurzu.

Rozbierasz się i kładziesz wszystko w wyznaczone miejsce na brudy po prawej stronie fotela. (Czasami pojawiają się problemy, jeżeli dziwnym zbiegiem okoliczności postanawiasz zabrać rzeczy do prania i nie wiadomo które prawo to było, ale zawsze w takim wypadku należy kierować się nosem.) Skarpetki lądują w pralce. Później się suszą, a potem dobierasz je w pary. Podczas tej czynności dowiadujesz się, że z pięciu par skarpet, które zostały umieszczone po prawej stronie fotela, teraz w ręku masz pięć skarpet z których żadna nie pasuje do pozostałych.

Po drobnych przemyśleniach i konsultacji z Piotrem B. zrozumiałem, że jest to problem globalny, dlatego popieram jego pomysł i uważam, że skarpetki powinny być sprzedawane w parach po 3 sztuki.

Świeże, albo nie świeże - oto jest pytanie!

Problem pojawia się nie tylko wtedy, kiedy nie potrafisz znaleźć pasującej skarpetki, ale również kiedy po lewej stronie "tego samego fotela" trzymasz rzeczy czyste. Dziwnym zbiegiem okoliczności, tak jak wszystko dąży do chaosu, tak skarpetki dążą do środka fotela. Jeżeli za żadne skarby świata nie potrafisz przypomnieć sobie, w których już chodziłeś, lub wszystkie są takie same:

Pamiętaj! Główną zasadą podczas testów zapachowych jest to, żeby za bardzo się nie zaciągać, gdyż może wystąpić efekt chwilowego kontaktu z okropną rzeczywistością.

Nie zapomnij umyć stóp. (i rąk)

Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik