6 września 2015

idź do lekarza. ugotuj raka

katar, choroba, chusteczka, przeziębienie

W swoim życiu przebrnąłem przez parę bardziej lub mniej poważnych dolegliwości. Katary, grypy, niezliczone bóle w najdziwniejszych miejscach i inne, których nie będę wymieniał, bo część sobie uroiłem, a całą resztę o dziwnych nazwach mój lekarz przepisał z książeczki leżącej obok kajecika z moją historią chorób. Leżąc na skraju wyczerpania pod ciepłą kołderką doszedłem do dwóch wniosków. Po pierwsze nie ufaj internetowym diagnozom. Po drugie nie ufaj internetowym diagnostykom.

bo szybko i bez kolejek

Co zrobić kiedy czujesz, że boli Cię gardło? No pewnie, że nie pójdziesz do lekarza. Przecież w czasie studiów tylko pił. Jego doświadczenie opiera się na diagnozowaniu grypy i osteoporozy. Leki, które przepisuje nigdy nie pomagają - dlatego nigdy nie wykupujesz recepty. Prędzej umrzesz niż doczekasz się w kolejce do wizyty. W gabinecie pachnie, jakby między pacjentami popijał amol schowany w szufladzie, a na dodatek jest upierdliwy i o wszystko wypytuje.
Dużo lepiej i szybciej zajrzeć do internetu!
W internecie nikt nie jest alkoholikiem. Każdy objaw nie oznacza grypy, a raka, a przecież to poważniejsza diagnoza niż jakiś katar. Kto by się przejmował lekami - przecież jest czosnek i cebula! Kolejek nie ma, a Ty sam możesz dolewać sobie prądu do herbaty i udawać w łóżku, że jesteś przeraźliwie chory.

ja na pewno to mam

Nie chcę mówić, że internet to też same brednie, ale kiedy budzisz się rano, czujesz obrzęk na szyi. Powiększone węzły chłonne? Między wszystkimi możliwymi powodami ów stanu rzeczy wyłapujesz słowa "rak, promocja" Twoje serce zaczyna bić szybciej, a życie przelatuje przed oczami. Kiedy już dochodzisz do siebie, okazuje się, że to była reklama lidla, a poniżej jest właściwy tekst. Czytasz i oto kolejne magiczne słowo "chłoniak". Szukasz wszystkich objawów pojawiających się razem z "hokus pokus" i okazuje się, że od 5 sekund doznajesz ich wszystkich na raz.

W końcu decydujesz się na wizytę u lekarza. 

Kilkudziesiąt minut umierania w kolejce z telefonem przy uchu dyktując panu w garniturze, że ten kredyt, który spłacasz chciałbyś w spadku oddać sąsiadowi za szczekającego psa co rano, kiedy chciałeś jeszcze spać, a jemu chciało się sikać. Wchodzisz do gabinetu. Mówisz o swoich dolegliwościach, objawach i diagnozie. Po wyczerpującym spoglądeniu między zęby tam skąd wydobywa się "aaaaa" pada interesujące "yhm". Kilka minut rysowania szlaczków, które dla Ciebie równocześnie mogłyby być przepisem na ciasto i sztuką nowoczesną w jednym.
"Angina, proszę brać te tabletki według tych zaleceń i do kontroli za tydzień. Proszę zawołać pana Dzikowskiego."
Myślisz, że jestem niedorozwinięty? Przecież te wszystkie objawy. Co, ja czytać nie potrafię? Chłoniaka mam, a nie jakąś głupią anginę. Już miałeś mu to wszystko powiedzieć, kiedy z Twoich ust wydobywa się tylko "Dziękuję, do widzenia".

Nie lekceważ

Pamiętaj, że jeżeli boli Cię brzuch, nie wyszukuj bólu brzucha w internecie, bo od razu pojawią się powiązania z ciężkimi przypadkami wątroby, trzustki czy tam innych narządów. Jeśli nakłoni Cię to do wizyty - no okej, ale przysporzysz sobie tylko niepotrzebnych nerwów z powodu nieświeżego jogurtu sprzed godziny, o którym zapomniałeś...

Pisząc to wszystko nie chodzi mi o to, żeby lekceważyć objawy i nie odwiedzać lekarza. Wręcz przeciwnie! Profilaktyka jest bardzo ważna i wszelkie zmiany na/w ciele są istotne. Nie drążmy w drugą stronę, bo bagatelizacja nawet małych problemów może być tragiczna w skutkach.


Nie pozwól się zaskoczyć. Ugotuj raka, zanim on ugotuje Ciebie.

Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik