14 września 2015

ja przklinam. Ty przeklinasz. my przeklinamy.


Ze względu na tematykę, post zawiera słowa wulgarne. Bulb.

Codziennie siadam do tego samego biurka. Spoglądam na prawo, później na lewo i uświadamiam sobie, że chaos panujący nie tylko na poziomie drogiego mi żołądka już dawno nie jest uporządkowany, a artystycznym również nie można go nazwać. Krótko mówiąc Gosia Rozenek miałaby na czym oko zawiesić. Codziennie wchodzę też do tej samej łazienki. Korzystam z tej samej przezroczystej kabiny prysznicowej i siadam na tym samym białym kibelku. Siedząc tak uświadamiam sobie, że gdyby żółta woda zamarzła, lód rozsadzający mój pochłaniacz nieczystości też byłby żółty, a ja już dawno nie spotkałem się ze słowem "chuj".

Nie żeby jakoś szczególnie przeszkadzał mi brak przypadkowo rzucanych "chu*ów" czy to na ścianę, czy to na wiatr. Wręcz przeciwnie. Cieszy mnie, że nie dociera do mnie podwórkowa łacina, bo dzięki temu sam mniej jej używam - co za tym idzie - staję się przykładnym obywatelem. Pijącym , nie przeklinającym.
Dlaczego w ogóle przeklinamy?

"No panie, bo jak się w*uRwie, to muszę jakoś odreagować"

Przyznam, że lepiej jak pan spod bloku agresją słowną, a nie fizyczną zakomunikuje zdenerwowanie z powodu brakującej złotóweczki do piwka lub wódeczki. No bo przecież soczyste "kuRwa maĆ" rzucone w stronę kilku drobniaków na ręce rzeczywiście w czymś pomoże - a może się wystraszą i rozmnożą. Czy o wiele lepiej nie brzmiałoby "O ja Cię sunę!"? Ludzie w kolejce nie zbulwersowali by się tak bardzo, bo przecież im nigdy się nie wymsknęło, a na paragonie może dostałby numer telefonu ekspedientki zauroczonej komplementem.

Bo to świetny przecinek.

No tak, przecież nie każdy zastanowi się co dokładnie chce zaprezentować swoją wypowiedzią zanim otworzy usta. Każdy za to jest na swój sposób wyjątkowy. Jeden się jąka, drugiego zatyka na krótką chwilę, inny artykułuje "yyy", a cała reszta mówi "kurwa". Trzeba pamiętać, że ten ostatni przecinek nie jest mile widziany w towarzystwie władz, które za to przewinienie chętnie wypiszą Ci piękny mandacik. Dużo lepiej byłoby zawrzeć umowę z jakąś dużą firmą i w każde miejsce przekleństwa wrzucać ich nazwę. Niektórzy mogliby nieźle zarobić, ale minusem byłaby od niedawna wymagana tabliczka
Rozmowa zawiera lokowanie produktu.
noszona na piersi. Jeżeli pojawiłaby się jakaś firma chętna na taką współpracę - z przyjemnością się sprzedam (a poniżej można się ze mną skontaktować). Gdyby jednak nikt nie chciał wykupić waszych brzydkich słów lepiej po prostu się zamknąć i ułożyć w główce ładne, składane, pełne zdanie. Z naturalnymi przecinkami oczywiście...

Przekleństwa aż do bólu podkreślają emocje występujące w komunikacie.

Tutaj również nie sposób się nie zgodzić, bo nie ważne ile razy powiemy bardzo przed "się zdenerwowałem" to i tak "wkuRwiłem się" będzie brzmiało mocniej. Kiedy jeszcze zdenerwowanie można podpiąć pod punkt pierwszy, to miłość wyznana słowami "o ja pierdole, ale ja Cię kuRwa kocham" zależnie od okoliczności,  może wywoływać nieco mieszane uczucia. Z jednej strony może to być pikantne wyznanie w trakcie stosunku, o czym świadczy czasownik "pie*dolić". Patrząc z drugiej słowa te mogą zawierać fałszywe okazanie uczuć ("pie*dolić" = bredzić ). Bądźcie więc czujni. Licho nie śpi.

Z uczuciami jest o tyle prosto, że do ich uwydatnia używamy również mimiki i gestykulacji. Żeby jednak ktoś za bardzo się nie namachał i nie zrobił komuś (tym bardziej sobie) krzywdy przy pokazywaniu ujmującego bólu w kroczu jako substytut werbalnej wulgarności polecam dodawać dowolną skalę. Może to być zwykłe jeden do dziesięć, gdzie 11 byłoby ekstremum. Jeżeli komuś to nie wystarcza i chce pokazać swoją kreatywność w trakcie obrażania kibica po drugiej stronie ulicy można zastosować proste porównania (oczywiście "jak ch*j" nie wchodzi w grę). Chociaż może to zły przykład, bo po piłkarskich przyśpiewkach jedyne słowa jakie umieją wymówić z niewidzialnymi telewizorami pod pachą to "jakiś problem?", a jedyne co potrafią robić to "spuszczać wpier*ol łomot" (zależnie od gabarytów telewizorów 5 do 11 na 10).

Wszystkie te rady zostawiam wam za darmo, więc wstańcie i idźcie w świat szerzyć mowę bez kurw, chujów i pierdolenia. Może za 5 lat bez zatykania uszu dziecku będzie się dało przetrwać mecz, a w telewizji do tego czasu nie odcenzurują przekleństw.

P.S. Oferta sprzedaży jest poważna.

Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik