10 września 2015

praca grupowa, czyli jeden za wszystkich


Od najmłodszych lat jesteśmy oceniani indywidualnie. Pierwsze oceny to te słowne wypowiadane przez człowieka pojawiającego się na każde "Aaaa". Można tutaj wyróżnić najbardziej klasyczne pochwały zachowań typu pytań retorycznych wypowiadanych z dziwnym grymasem na twarzy: "O jejciu jejciu, a kto tu taką ładną kupkę zrobił, no kto?" oraz pochwały wyglądu. W tym wypadku tylko samo tarmoszenie policzka może świadczyć o tym, że to o dziecku akurat mowa, bo jakby nie było "ale jestem piękny" brzmi dość narcystycznie.

potem oceniają zdolności przyswajania podstawowej wiedzy

Jest to czas, w którym nauczyciele w magicznym dzienniku wpisują cyferki symbolizujące ilość zapamiętanych literek i wyjątków przez każdego ucznia z osobna. Nie ważne czy to historia, matematyka czy przysposobienie obronne. Każdy ma swoją rubryczkę z chwalebnymi piąteczkami i resztą mniej poważanych przez rodziców ocen.
Wisienką na torcie są prace grupowe, podczas których nauczyciele starają się inwigilować zespoły tylko po to, żeby później jeszcze w miarę możliwości ocenić indywidualne zaangażowanie uczniów. Bomba!

wkraczanie w dorosłość

Liceum to okres kiedy jesteśmy oceniani intensywnie nie tyko przez tytułującego się magistrem (każącego do siebie mówić per profesor) człowieka. Na tym poziomie jurorem oceniającym "fajność" staje się każdy, kto widzi Cię na korytarzu. Jedno spojrzenie jednej osoby i już cała szkoła wie, że rano zapomniałeś umyć ząbki, a spodnie które masz na sobie nosiłeś dwa dni temu, ale obciach.

Prace grupowe, z którymi mamy styczność tutaj nie są już tak banalne i często są to zadania domowe. Spotkanie w pięcioosobowej grupie przy zadaniu "narysuj i opisz ślimaka" kończy się jednak zawsze tak samo. Cztery osoby szukają śmiesznych obrazków i informacji związanych tylko początkowo ze ślimakami, żeby po dziesięciu minutach odciąć się od rzeczywistości. Dokładnie w tym momencie namalowanie ślimaka i opis, że to jest okrągła muszelka, a to lepki śluz przypadają jednemu biedakowi, któremu zależy.

Kolejnego dnia wszyscy dostają czwóreczki. Cieszą się i gratulują sobie świetnego doboru towarzyszy. Wszyscy oprócz jednej osoby.

"A to Ty pięć chciałeś? Stary gdybyś powiedział, to bym Ci pomógł, przecież siedziałem obok cały wieczór..."

potem trzeba iść do pracy

"Joanno, poznaj Basię, Kasię i Zosię, od dzisiaj pracujecie w zespole."

I co teraz?
Część człowieków ma wrodzone pszczele zdolności i praca w ulu jest dla nich spełnieniem marzeń. Nawet kilka trutni sączących miodek, na który tak ciężko zapracowała cała reszta nie jest w stanie wybić ich z rytmu i pozbawić radości płynącej z pracy w jednej drużynie.
Istnieje jednak ogromne prawdopodobieństwo, że trafi się na cztery osoby, które w trakcie malowania ślimaka korzystały z darmowego wi-fi, a o wspólnej pracy słyszało tylko na filmie przyrodniczym oglądając mrówki. Łatwość w nawiązywaniu kontaktów i zdolność do szybkiego przystosowania się do warunków pracy wpisane w rubrykę umiejętności (bo tak było w szablonie) w niczym nie pomogą, a ślimaka trzeba namalować na już.
Jeżeli pomysły na współpracę nie zostaną wymienione, a farba i części ciała do malowania rozdzielone pomiędzy innych, okaże się, że mamy trzy muszle, jedną głowę, brak farby i wściekłego szefa na karku.

Praca w grupie jest łatwiejsza, efektywniejsza, szybsza, czyli po prostu przyjemniejsza! Pracując z kimś razem, może okazać się, że zwykłe skręcanie długopisów będzie w przyszłości jednym z milej wspominanych okresów w życiu. Trzeba tylko chcieć i działać, a lew z wielką grzywą w spółce zoo będzie zadowolony.


Nie zostałeś jednak porzucony na pastwę losu. W czasie niewątpliwej egzystencji niemal na każdym kroku jesteś zmuszany do pracy w grupie, czy to prowadząc samochód, idąc po chodniku, czy zmywając naczynia na zmianę ze współlokatorem. Pan Zdzich nie musi rysować sam, bo pracować w grupie potrafi każdy, kto tylko żyje i chce.
Morał jest taki, że dzisiaj nie pracuje się tak, jak uczyła szkoła.
Dzisiaj pracuje się tak, jak uczy życie.

P.S. Zawsze możesz pracować sam i kupić gotowy obraz, ale czy Cię na to stać?

Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik