19 września 2015

Raczkuj i spełniaj marzenia.

Raczkowanie dziecka jako metafora do rozpoczęcia spełniania marzeń w życiu. Motywacja do działania.

Rozpoczynając dzień otwierasz i przecierasz oczy ze zdziwienia, bo Twoje mieszkanie niestety nie jest zamkiem ze służbą na każde chrząknięcie. W pościel nie są wszyte złote nici, a w kuchni Amaro nie przygotowuje dla Ciebie wykwintnego śniadania. W kominku (którego też nie ma w Twojej sypialni) nikt jeszcze nie napalił, a w łazience służba zapomniała wymienić rolkę z papierem toaletowym. Na domiar złego patrząc za okno nie widzisz lazurowego wybrzeża tylko kilka drzew, sąsiada ćmiącego porannego papieroska i psa błąkającego się po ulicy w poszukiwaniu człowieka z piwem lub auta jadącego zbyt szybko. A przecież miałeś zostać prezydentem...

Co zrobiłeś źle?

Przecież od małego szczyla pchającego wszystko buzię i majty mama podpowiadała Ci, że zostaniesz prezydentem lub piosenkarzem. Wierząc jej słowom chodziłeś na lekcję aktorstwa i pchałeś się do różnych kółek muzycznych by rozwijać się wokalnie. Teraz potrafisz śpiewająco kłamać w żywe oczy, brawo! Niby na polityka jak znalazł. Patrząc jednak na podobieństwo rodzin Underwood i Duda, które różnią się tylko dzieckiem i terenem panowania domyślasz się, że żeby stanąć na tak wysokim szczeblu, musisz coś mieć za uszami. Ołówek w niczym nie pomógł. Papieros bardziej pasował do ręki niż ucha. Piosenkarze przecież dużo piją! No tak, żul zza sklepu "Grażyna" też, a jakoś gwiazdą pop nie został. To może jakieś narkotyki? Będziesz miał polot i napiszesz kilka dobrych słów przemowy/piosenki, albo wypadniesz przez okno trzymając się karnisza z firanką udając białego batmana. I tak właśnie olałeś swoją wizję bycia prezydentem i piosenkarzem.
Drodzy rodzice a gdyby tak wmawiać dzieciakom, że w przyszłości zostaną bezrobotnymi Januszami? Wtedy może w ramach młodzieńczego buntu obserwowaliby giełdę papierów wartościowych i rozwój gospodarki, a na nocny czilałt wybieraliby się na grupowe czytanie Pana Tadeusza. 

Czy musi tak być?

Hoho, otóż nie. Cały problem w tym odszukiwaniu siebie w młodzieńczych latach nie polega na tym, że za mało chodziliśmy na lekcje śpiewu czy tam tańca. Można oczywiście pokochać godziny spędzone na otwieraniu i zamykaniu ust produkując czasami miłe dla ucha brzmienia. Tak samo można pokochać jednoczesne unoszenie prawej nogi i lewej ręki, by potem pozwolić im chaotycznie opaść dla sztuki. Ustatkowany trzydziestolatek szkolony w przenoszeniu gór cementu, do samej zmiany pracy na lepszą potrzebuje sporego kopniaka, bo co z tego że tam oferują lepsze pieniądze za siedzenie przed biurkiem, a tutaj wkurza go szef. Musi przecież opłacić rachunki, a co jeśli niebo spadnie na głowę, a co jeśli zaatakują nas smoki. Tutaj może nie jest idealnie, ale tak źle też nie. Młodsi od starszych różnią się tym, że mając jakąś wizję siebie chcą brnąć w tym kierunku. Nie patrzą na konsekwencje i nawet wielka góra kupy i wizja tarzania się w kuwnie, będzie tylko kolejną przygodą (a nie przeszkodą) na drodze do spełniania marzeń.

Co zrobić?

"Wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: Co lubię w życiu robić? A potem zacznij to robić." - Laska

Jednak tak jak siadając na muszli nie zaczynasz od podcierania się, tak chodzenia nie nauczysz się od prób biegu. Dlatego w żadnym przypadku nie mówię: "rzuć wszystko i pójdź za mną", bo a) nie mam miejsca w Wielkiej Trójce i b) nie ma to najmniejszego sensu (nad "c" nie chce mi się myśleć, ale jakieś by się znalazło). Mówię tylko, żebyś zaczął wszystko powoli i małymi kroczkami dążył do celu. Chcesz być fotografem - kup aparat. Chcesz podróżować - kup mapę. Chcesz zostać malarzem - maluj. Pamiętaj, że machanie nogami w powietrzu do niczego Cię nie doprowadzi. Dlatego żeby zacząć raczkować, trzeba odwrócić się o 180 stopni i położyć się na brzuszku. Potem tylko nie przestawaj próbować i podnosić się kiedy upadniesz.

P.S. Może nie jestem wspaniałym i lśniącym przykładem, ale ja już się odwracam.
Teraz pora na Ciebie.


Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła! =>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik