22 września 2015

telefon komórkowy


Na każdej rodzinnej imprezie słyszy się ten sam wstęp do niekończącego się monologu na temat prehistorycznego stylu życia, czyli : "Jak ja byłem w Twoim wieku...". Można wtedy posłuchać o czasach, w których dziewczyny na plażę wychodziły w pasiakach zakryte po kolana, czarno-białą telewizję oglądało się w towarzystwie całej wsi, a za rozrabianie w szkole dostawało się po łapach. Były to czasy trudniejsze, ale szczęśliwsze, bo w piłkę chodziło się grać na dwór, a przy obiedzie nikt nawet nie pomyślał o chwaleniu się koleżance z wymiany nowym chłopakiem. Nikt nie wyobrażał sobie również wtedy przenośnego komputera wielkości okrojonej tabliczki czekolady, umożliwiającego nieograniczony kontakt z drugim końcem świata. Teraz większość ludzi nie wyobraża sobie życia bez tego cudeńka technologii spoczywającego w kieszeni lub chowającego się w torebce.

Niedawno na jakiejś przeinteresującej stronie przeczytałem, że u większej części przedstawicieli płci męskiej czynnością rozpoczynającą i kończącą dzień jest krótkie drapanko między nogami. Osobiście uważam, że w czasach żartów z oskarów "dicapria" (a raczej ich braku) można stwierdzić, że pierwszym i ostatnim przedmiotem dotykanym przez człowieków w ciągu dnia jest telefon komórkowy. 

Oto nigdy nie wypowiedziane i nigdy nie zapisane, anonimowe wyznanie telefonu:

"Jestem z Tobą gdy się budzisz

Dzwonię dla Ciebie co rano. Ty otwierając oczka podnosisz mnie i dowiadujesz się jak dużo masz jeszcze czasu, a ja rozgrzewam się na samą myśl o świeceniu dla Ciebie. Potem przypadkowo uruchamiam fejsika, żebyś trochę pomiziała mnie po ekraniku. Gdy mam mało odpalam instagram, tutaj również nie obędzie się bez muskania. Potem messenger, bo uwielbiam twoje paluszki wystukujące wiadomość w dolne partie mojego wyświetlacza o poranku i aż wibruję na dotyk klawisza wstecz lub hołm.

Myślę o Tobie nawet wtedy, gdy Ty o mnie nie chcesz

Każda godzina spędzona z Tobą w pracy lub szkole jest katorgą. Czasami nawet gdy przypomnę o sobie, Ty tylko mnie uciszasz. Wtedy czuję, że zdradzasz mnie z rzeczywistością. Staram się w tym momencie rozgrzać do czerwoności uruchamiając w tle wszystkie aplikacje. Niestety nie udało mi się jeszcze oparzyć Twojego uda, a moich trudów w torebce i tak nie zauważysz, bo nawet znaleźć mnie nie potrafisz...

Popołudnia spędzam obok Ciebie

Nie tylko na obiadku u mamusi, ale i na pogaduchach u Gabrychy. Zawsze służę pokazując najświeższe śmieszne obrazki. Parskanie śmiechem jednak nie leży mi zbytnio, bo średnio toleruję wilgoć (nawet Twoją). W drodze do koleżanki Krychy gram dla Ciebie najlepsze utwory bimber'a i direkszonów. Lubię, gdy tulisz mnie do policzka i mówisz stanowczo "Mamo, wrócę później".

Jestem ostatnią deską ratunku

Czy to w trakcie imprezy u dziadków, kiedy nuda podskakuje do poziomu max. wcześniej niż zdążysz powiedzieć, że nie jesteś głodna. Czy to na hiper-duper-słit-super-ejtin imprezie, kiedy alkoholu nie ma jeszcze na stole i nie umiesz się przemóc, żeby powiedzieć chłopakowi siedzącemu obok o jego rozpiętym rozporku i maku między zębami. 
Zaś kiedy impreza się kończy, a Ty ledwie się czołgasz, potrafię postawić na nogi wszystkich znajomych śpiących już od 6 godzin. W końcu dbam o Ciebie i chcę żeby ktoś nas odwiózł. Gdy okazuje się, że nikt nie jest tak opiekuńczy, żeby ruszyć cztery litery o czwartej w nocy - bez obaw - z Krzysztofem Hołowczycem bezpiecznie doprowadzimy Cię do celu do domu.

P.S. Nawet jeśli zaśniesz zostawiając mnie w gnieździe obok łóżka, ja rano i tak obudzę Cię do pracy."

Mimo tego wszystkiego to tylko telefon, dlatego pamiętaj, żeby czasem o nim zapomnieć.
(nie tylko w czasie imprezy)


Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła! =>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik