30 października 2015

halołin


W internetach aż huczy od halołinowych sjutów i zombistycznych mejk-apów. Na dyniowe imprezy w tym czasie wybiera się cała fala przebranych człowieków żądnych dobrej zabawy. W dyniach wycina się otwory, a z ich miąższu piecze wymyślne ciasta. Niby wszystko straszne i przerażające (czyli dobrze), a fronda krzyczy, że zbierać cukierków nie wolno. O co tu chodzi?

Więc tak jakby ktoś nie oglądał "amerykańskich" (i nie tylko) filmów i nie ma pojęcia o czym mówię to w wikipedii podają, że halołin to zwyczaj odnoszący się do święta zmarłych. W tym czasie dzieciaki biegają po domach i grożą "trik or triiiit", za co otrzymują gażę w wysokości kilku cukierków. No i oczywiście najważniejsze - bo gdyby tak sobie biegały to może nic by się nie stało, ale biegają sobie w przebraniach duchów, wampirów i innych (czasami) nieudolnych reprodukcjach wymysłów "amerykańskiej" (i nie tylko) kinematografii. 

Więc tak.

Otóż cała ta wielka biba zaczęła się już dawno, dawno temu, ale dokładnie nie wiadomo skąd... Podobno głównymi skupiskami masowych ucieczek nieletnich w poszukiwaniu cukierków w zamian za groźbę są Amerika i Grejt Britan. Ostatnimi czasy jednak zaczynamy pochłaniać ów zwyczaj i poza biegającymi zjawami spotykamy się również z imprezami przepełnionymi czymś, co na pierwszy rzut oka już dawno powinno nie żyć. Czasami po takich zlotach może się wydawać, że nieboszczyk na ziemi na prawdę nie żyje, ale kiedy zbliżysz się i poczujesz znajome perfumy (firmowe, bo od jakiegoś króla) domyślasz się, że to nie zwłoki, a człowiek nieświadomie regenerujący swoje wewnętrzne czi. 

Muszę przyznać, że sam już parę razy spotkałem się kościotrupem na rowerze. A i wiedźma na hulajnodze mi się napatoczyła. 

Chciałem jednak zwrócić uwagę na to, że każdego roku wybucha ogromny sprzeciw. Co roku możemy przeczytać liczne teksty o tym jak bardzo takie kostiumowe zabawy otwierają nas działanie złych mocy. W żadnym przypadku nie chciałbym negować jakichkolwiek wartości. 

Ale.

Uważam, że założenie kostiumu kościotrupa (czy tam zombi) wywołać może jedynie uśmiech na twarzach (ew. alergię, ale to inna bajka). Poza tym np. takie wycinanie z dyni, śmierdzących po kilku dniach arcydzieł odbywa się raczej w miłej atmosferze, a o ile wiem to dobra zabawa raczej sprzyja zacieśnianiu więzi.

A co z groźbami? 

Oj tak, trzeba przyznać, że groźby w postaci "trik or triiit" może nie są "pozytywną" stroną halołin, ale i tak nikt nie wie jakiego psikusa mógłby wykręcić, bo przecież wszyscy chętnie płacą słodkościami. Inną poruszaną kwestią są wróżby, które nigdy nie były aprobowane, więc i o wróżbach halołinowych dużo się można nasłuchać. Ale o tym, że w szkole na zabawach lało się wosk przez klucz to już nikt nie pamięta, a zabawy było przy tym co nie miara.

No właśnie, są jeszcze zabawy! 

Pierwszą, która pojawiła się w mojej głowie jest zabawą w łowienie jabłek bez użycia rąk. Z przykrością muszę stwierdzić, że kojarzy mi się to jedynie z duszeniem domniemanych czarownic i jabłkami pakowanymi w ryjki świnek czy tam dzików na suto zastawionych stołach (np. u tego króla, co to o nim wcześniej wspomniałem). Ale prawie nikt w trakcie zabawy nie myśli o duszących się czarownicach i świniach. No chyba że akurat ktoś w takim przebraniu nurkuje już drugą minutę bez rezultatów. Korzystając ze słów pewnego prowadzącego powiem tak: Jeżeli ktoś to lubi, no to "ŁAJ NOT?". Nikomu krzywdy nie wyrządzi, no chyba że sobie.

Podsumowując. 

Podczas tego wydarzenia nikt nie tańczy wokół ognisk i nie składa ofiar całopalnych ciemnym bożkom. Przecież dla zwykłego Janusza to tylko kolejna okazja na spędzenie czasu troszkę inaczej niż zwykle. Kolejna okazja na spotkanie się w gronie przyjaciół lub rodziny. Kolejna okazja do wręczenia małego prezentu. Z tego co wiem to odrobina słodyczy jeszcze nikomu nie zaszkodziła. A w czasach kiedy uśmiech staje się towarem deficytowym, mamy kolejną okazję na uśmiechnięcie się do dziecka tej szalonej sąsiadki.

Tę okazję chyba warto wykorzystać.


  Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik