17 listopada 2015

chandra



Jesień w pełni. Na moim czole wyskoczyły czipsy i czekolada pochłonięte w ciągu łikendu. Wszystko co szare, bure i ponure panoszy się za oknem przypominając, że czujesz się tak parszywie jak gołomb proszący o frytkę pod makiem. Każdy człowiek napotkany na ulicy w pełnym obojętności spojrzeniu przekazuje tylko jedną informację - popełniłeś błąd wychodząc z łóżka. Każdy podmuch wiatru każe Ci wracać do domu, a krople deszczu przypominają o kranie, który przypadkiem może kapać - a nie powinien. 
Jesień to czas, kiedy powinno się chować pod ciepłą kołdrą z herbatą i jeszcze większą porcją czipsów (tam nikt nie widzi ile się schrupało) i mieć nadzieję, że już jutro słoneczko odbije się od puszystego śniegu. Śniegu pokrywającego liście i drogę do najbliższego sklepu z czipsami, czekoladą i winem.

Od początku.

Wiele osób mówi - "jesień jest super! wystarczy, że pada liściami, a nie wodom". Więc tak, pierwsze 3 tygodnie są ładne (dla ludzi nieposiadających ogródka). Cieszymy się ulewą żółtych i brązowych (wszystkich, ale nie złotych) liści spadających z każdej strony. Ale z ogródka liście trzeba zbierać. Nagrody za to nie ma - nie wliczając radości z poskromienia sąsiada, który od tej chwili już nie zainteresuje się porządkiem na nieswoim ogródku. Do jutra.
Później z pomocą odrobiny deszczu całe to piękno zaczyna zatykać kratki ściekowe, czego skutkiem są przepiękne kałuże. Te, które lubują się w brudnych podwoziach i niczego niespodziewających się przechodniach.
(występuje pewna zależność - Gdy nie zauważasz kałuży rozciągającej się na pół pasa, kierowca tira też jej nie widzi.)

do tego ta choroba

Wprost proporcjonalnie do skracającego się czasu naturalnego oświetlenia niesprzątniętych liści rośnie liczba pacjentów ustawiających się do lekarza z powodu przeziębienia i kilku innych błahych powodów. Czasami wydaje mi się, że działa to na zasadzie - "Powiem co tylko chcesz i zachoruję na to, co tam wpiszesz, ale daj Pan to zwolnienie." Związane jest to raczej z brakiem zależności pomiędzy warunkami atmosferycznymi na jakie przygotowujemy się w momencie wyjścia z domu, a tymi które atakują nas w czasie powrotu. Nikt nie jest w stanie założyć cienkiego płaszczyka, czapki i szalika chowając jednocześnie w walizce obok buty zimowe, trzy swetry, spodnie narciarskie, grubą kurtkę, rękawiczki i najlepiej parasol (albo odwrotnie). 

no i siedzimy, i siedzimy i jemy

Każdy ma swój sposób na radzenie sobie z kiepskim humorem i złym samopoczuciem. Oto kilka z nich:
a) jedzenie,
b) czytanie (w tym przeglądanie internetów)
c) jedzenie x2,
d) obwinianie całego świata (za zło z jakim mamy do czynienia),
e) sport (w tym telewizja i seriale)
f) bliskość z inną osobą,
g) jedzenie x3.

Popularny jest zbiór "gef", ale niestety osoby samotne (łączę się w bólu) nie mogą w pełni z niego skorzystać. Odpowiednim i zadowalającym większość osób jest zestaw "gac".
Dziwnym zjawiskiem związanym z gac'em jest to, że nikt swojej powiększonej tuszy nie zauważa po jesieni. Nie. Wszystkie zmiany zauważa się dopiero po Bożym Narodzeniu - bo na sylwestra trzeba ładnie wyglądać. Dlatego na szczycie listy najczęstszych postanowień noworocznych zaraz po rzucaniu palenia pojawia się zrzucanie zbędnych kilogramów. Siłownie i kluby fitness w przeżyją prawdziwe oblężenie. Przez pierwsze 2 tygodnie stycznia. Potem wszystko wróci do normy, a właściciele w.w. instytucji będą się cieszyć ze sprzedaży miesięcznych karnetów.

Jednak jeżeli wasz organizm ma zwiększone zapotrzebowanie na kalorie - jedzcie i pijcie - przynajmniej w zimę będzie troszkę cieplej, a do wakacji jeszcze daleko!



  Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik