9 kwietnia 2016

dziewczyny za kółkiem


Uwaga. Wpis ocenzurowany. Szczegóły znajdują się u dołu wpisu.

Żyjemy internetem i tym, czym nas żywi. Dlatego każdego poranka sięgam po telefon z nadzieją, że tinder znalazł dla mnie nową parę, na snapchat'a ktoś w końcu wrzucił cycki, a fejsbuk oprócz informacji o urodzinach pokaże, że ktoś lubi moją nową profilówkę. Tinder chyba nie działa ( jakby ktoś naprawiał takie rzeczy to dajcie znać ). Snapchat nic ciekawego nie potrafi wyłapać. "W fejsbuku nadzieja" ( tak sobie myślę ) ale okazuje się, że nie pojawia się tam nic, oprócz memów z chorującymi na przeziębienie ( przez całą jesień, zimę i wiosnę ) Januszami, a w tym czasie ktoś po piwo i rolady jeździć musi.
Czytaj dalej »

27 marca 2016

"co ma piernik do wiatraka?" czyli niby o niczym, a jednak coś


Ludzie powtarzają sobie różne śmieszne powiedzonka. Przeważnie przychodzą one do głowy w momentach krytycznych, np. wyłączyli prąd, pakiet na internet w telefonie się skończył, a za chwilę ma się pojawić pierwszy odcinek nowego sezonu gry o tron. Wtedy na język nasuwa się dziwne stwierdzenie, przeczące prawu Murphy'ego, tj. "gorzej już być nie może". Wpadasz na pomysł obejrzenia odcinka u znajomego. Wsiadasz do auta, które nie chce odpalić. Wsiadasz do drugiego. Wyjeżdżasz na drogę. Ostro hamujesz przed tuptającym jeżem. W dupę wjeżdża Ci znajomy spieszący się na rozgrzewanie papci dla szefa. Ogólnie ma większy problem niż Ty, a nie widział nawet jeża. Nie zapiąłeś pasów, więc nos rozwaliłeś na kierownicy. Wyskakujesz z auta zapominając (o hańbo) o grze o tron. W tym momencie znajomy po chwili zadumy wypowiada magiczne "a może jakoś się dogadamy. a nos? do wesela się zagoi!" Jeż dalej tupta.
Czytaj dalej »

16 lutego 2016

uśmiech bo strzelam !


Na samą myśl o wizycie w jakimkolwiek urzędzie w żołądku odczuwam dyskomfort znajomy z efektu "dnia po", a temperatura ciała wskazująca na stan agonalny zmienia twarz w tyłek pawiana (a przynajmniej jej kolor się zgadza). Wszystko to przez przerażenie. Przerażenie wywołane rychłym spotkaniem z woskową repliką Kim Dzong Il'a o nazwisku Halina Wdupę - Mnieugryź poruszającą wąskimi ustami. Z tego też otworu w odpowiedzi na każde pytanie wybrzmiewa urzędniczy bełkot rozpoczynający się od "niestety, ale..." lub "z przykrością muszę stwierdzić, że...". Gdy coś mówi Niemiec, to czujesz jakby każdym słowem wyrywano Ci ząb uprzednio posypany solą dla znieczulenia. Gdy coś mówi Chińczyk, to w sumie nie wiesz nic. Gdy coś mówi pani Halina masz wrażenie, że jej ojciec to Chińczyk, matka jest Niemką, a ona krwawi (nie z nosa) już czwarty tydzień z rzędu. W końcu wychodzisz zdezorientowany z nadzieją, że załatwiłeś "cokolwiek", a zarys uśmiechu na woskowej twarzy nie oznacza "jak nie ja, to inni Cię wykończą", tylko "miłego dnia". I właśnie na temat uśmiechu mam coś do powiedzenia.
Czytaj dalej »

9 lutego 2016

walentynki - ot i moja filozofia


Już po karnawale. Tak samo jak po noworocznych postanowieniach. Obecnie większość wróciła do normalnego trybu "odpoczywaj, jedz i oglądaj". Jednak dążąc do lodówki po jakąkolwiek przekąskę, gwiazda betlejemska nie wskaże już drogi - niestety większość choinek miała już niewątpliwą przyjemność zaznać negliżu, obcięcia kończyn i kremacji. Zbliża się za to dzień, którego bieg wydarzeń do nagości doprowadzi miliony. Ręce i nogi może zostaną na swoim miejscu, ale przy panującej modzie na świeczki niejeden włos pójdzie z dymem.
Czytaj dalej »

Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik