16 lutego 2016

uśmiech bo strzelam !


Na samą myśl o wizycie w jakimkolwiek urzędzie w żołądku odczuwam dyskomfort znajomy z efektu "dnia po", a temperatura ciała wskazująca na stan agonalny zmienia twarz w tyłek pawiana (a przynajmniej jej kolor się zgadza). Wszystko to przez przerażenie. Przerażenie wywołane rychłym spotkaniem z woskową repliką Kim Dzong Il'a o nazwisku Halina Wdupę - Mnieugryź poruszającą wąskimi ustami. Z tego też otworu w odpowiedzi na każde pytanie wybrzmiewa urzędniczy bełkot rozpoczynający się od "niestety, ale..." lub "z przykrością muszę stwierdzić, że...". Gdy coś mówi Niemiec, to czujesz jakby każdym słowem wyrywano Ci ząb uprzednio posypany solą dla znieczulenia. Gdy coś mówi Chińczyk, to w sumie nie wiesz nic. Gdy coś mówi pani Halina masz wrażenie, że jej ojciec to Chińczyk, matka jest Niemką, a ona krwawi (nie z nosa) już czwarty tydzień z rzędu. W końcu wychodzisz zdezorientowany z nadzieją, że załatwiłeś "cokolwiek", a zarys uśmiechu na woskowej twarzy nie oznacza "jak nie ja, to inni Cię wykończą", tylko "miłego dnia". I właśnie na temat uśmiechu mam coś do powiedzenia.

wina nie leży tylko po stronie Haliny

Jeżeli wydaje Ci się, że to Halinka wprowadza do rozmowy nastrój z "teksańskiej masakry piłą mechaniczną" to możesz być w drobnym błędzie. Uśmiech ma to do siebie, że jest strasznie zaraźliwy i rozprzestrzenia się szybciej niż kiła na imprezach zamkniętych dla singli. Wystarczy już w drzwiach szeroko się uśmiechnąć, a nawet załatwianie polisy ubezpieczeniowej może okazać się przyjemne. Fakt faktem, że zdarzają się przypadki ciężkie. Tj. niektóre człowieki wkładają na siebie kondom rano i zdejmują go do snu, żeby przypadkiem nie pokazać komuś krzywego zgryzu - a to błąd. Uśmiech kiłą nie jest, a jedyne zagrożenie wiążące się z zachorowaniem na "radosne coś" to odwzajemnione ukazanie jedynek w nieodpowiednim momencie. Dla przykładu banan na twarzy nie jest wskazany w momencie zbierania ochrzanu od szefa za źle wylizane poślady; nawet jeżeli ma sos czosnkowy (tak przypuszczasz) w kącikach ust; a koledzy za jego plecami dokładają wszelkich starań, abyś przypomniał sobie jak wygląda mycie zębów.

rzucił Cię chłopak, lodówka jest pusta, a portfelu bieda ? uśmiechnij się ! i już

Podobno tak się dzieje, że gdy się uśmiechamy (nawet nieszczerze), to znajoma Hery i Morfy - Endorfinka zaczyna imprezować w naszym organizmie. Niestety nie będzie to taka biba, jaką zorganizowałyby u Ciebie Hera i Morfa, ale Endorfinka zachowuje się tak jak Ty, kiedy rodziców nie ma w domu i dba o doniczki mamy bardziej niż Hania i Milena. Do tego jeszcze posprząta i wyprosi towarzystwo w dresach stresujące domowników - a to już nie lada wyzwanie.

a co by było gdyby

Wyobraź sobie, że idąc rano do sklepu po bułki, piękna Pani wita Cię szerokim uśmiechem, a na "do widzenia" puszcza oczko i życzy miłego dnia. Zjadasz śniadanie w towarzystwie uśmiechniętej dziewczyny - w końcu to Ty kupiłeś bułki, więc nie ma prawa być niezadowolona. W drodze do pracy na skrzyżowaniu uśmiechnięty rudy człowiek ustępuje Ci pierwszeństwa, bo zna swoje miejsce w hierarchii. Siadasz za biurkiem. Obsługujesz samych uprzejmych człowieków skarżących się z uśmiechem na twarzy na bóle w dolnej części kręgosłupa i zbyt wysokie podatki. Wychodzisz z pracy i na skrzyżowaniu znowu przepuszcza Cię rudy człowiek, bo zna swoje miejsce w hierarchii. Wchodzisz do domu i zjadasz pyszny obiadek przygotowany przez uśmiechniętą dziewczynę. Odpoczywasz. Kładziesz się do łóżka. Kochasz się z uśmiechniętą dziewczyną. Tulisz się i śpisz - tak, uśmiechnięty od ucha do ucha.
Po takim dniu każdy z nas byłby pełen energii i aż chciałby budzić się, żeby spotkać wszystkich tych ludzi. Uśmiechać się do nich i być może nawet pokłócić się z rudym o to, że dziś on powinien przejechać pierwszy na skrzyżowaniu (zgodnie z przepisami ruchu drogowego).

niestety

Rozpoczynając od tego, że w sklepiku z bułkami pracuje kobieta już od piętnastu lat przeżywająca kryzys małżeński i gdyby mogła, to kazałaby Ci sięgać po resztę na ziemię. Bez obaw - jest na tyle łaskawa, że wyrzuca ją na ladę, więc z płytek drobne zbierasz tylko co kłótnię w domu.
Kończąc na tym, że rudy chętnie korzysta ze swoich praw (uważa, że jest zwykłym człowiekiem) i przejeżdża przez skrzyżowanie nie patrząc, czy może komuś bardziej uprzywilejowanemu się nie spieszy.

ALE - nie zniechęcaj się, uśmiechaj się !

Uczyń świat lepszym "i uśmiechaj się do ludzi". Dla Endorfinek. Dla braku stresu. Dla lepszego samopoczucia. Dla rodziców za pyszny obiadek. Dla szefa za podwyżkę i za to, że umył zęby. Nie, nie po to, żeby innym było lepiej... (nawet bym o tym nie pomyślał)
Uśmiechaj się dla siebie! :)


  Trzymaj się i pomóż ślimakowi rozwinąć skrzydła!  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik