6 lutego 2017

czekolady?


Czy kiedykolwiek próbowaliście podróżować na własną rękę? Wziąć plecak, namiot i wyruszyć w nieznane knieje oddalone o 35,5 km za rodzinnym miastem? Ludzie przeklinają tam czasami z akcentem na inną literę, miejscowe loszki noszą miniówki o pół centymetra wyżej, a żarełko w maku smakuje dokładnie tak samo. Wszystko to przekłada się na utopijną wizję miasta marzeń. Otóż jako przeklinający w innym dialekcie cudzoziemiec można tam wyrwać laskę stawiając jednego drinka mniej. Po dwu i pół minutowym epizodzie na tylnym siedzeniu clio z 95 da radę jeszcze podskoczyć do drajwa, zjeść domowy obiadek i powspominać komunię, na której wredna ciocia żałowała na pleja i kupiła rower... Łezka w oku się kręci.

Jak myślicie, dlaczego zdrady zdarzają się tak często?

Zacznijmy od tego, że gdyby mały Januszek na deser zamiast tabliczki czekolady dostawał odrobinę suszonych jabłek i bananów przyzwyczaiłby się do takiego stanu rzeczy. Nie miałby nic przeciwko temu, że na urodzinach zamiast czekoladowego tortu jest ciasto szpinakowe. Jednak w szkole do Januszka przychodzi Zosieńka, chwali się swoją czekoladą z karmelowym nadzieniem z wolnego wybiegu i...

co teraz?

Z jednej strony nasz młody, gniewny polaczek może stwierdzić, że czekolada jest passé i trzeba iść z duchem czasu, jak mamusia nakazała. Z drugiej strony w jego ulubionej bezglutenowej mieszance owoców może zacząć czegoś brakować, a humus podjadany z najwyższej półki w lodówce od tej pory smakować będzie jak zmielona ziemia.
W głowie małego Januszka może zacząć kiełkować przerażająca myśl - chcę więcej. Każdy przełykany kęs zielonego (jak jego pojęcie na temat praw do adopcji par homoseksulanych) ogórka będzie przypominał o jednej, malutkiej kostce czekolady Zosieńki.

I co z tego?

Całe życie podróżujemy, wąchamy, sramy, kosztujemy i rozmawiamy. Przywiązujemy się do różnych osób, przedmiotów i zwierząt. Szukamy czegoś nowego, czegoś co zatrzyma nasze serce na krótką chwilę. Czegoś jak widok trzymających się za ręce staruszków lub róży wetkniętej w górę gunwa wyrastającej z otworu w toitoiu. Jednak tak jak w przypadku Januszka, wszystkie te zdarzenia mogą na nas zadziałać w dwojaki sposób. Nikomu nie życzę zawału na widok uprawiających seks rodziców, ale jeżeli ma się przez to nawrócić i uwierzyć w miłość po sześćdziesiątce - dlaczego nie.

Dlaczego mamy zachowywać czystość do ślubu?

Pierwszy stosunek w noc poślubną może doprowadzić Cię do tego, że tak bardzo spodoba Ci się sam seks, że nie będziesz miał/miała ochoty na nic więcej, niż tylko spędzać cały swój cenny jak woda na Saharze czas w ramionach jednej osoby. Osoby z którą dzielisz od tego momentu nie tylko swój czas, ale również siebie.

Z drugiej strony możesz nie mieć pewności czy to na pewno to, bo przecież on/ona nie do końca wie czy ruch posuwisto zwrotny pod kątem 12 stopni w pierwszej kwadrze księżyca na pewno się sprawdzi, a przecież jabłka z podwórka sąsiada zawsze smakowały lepiej.

Pamiętajcie tylko, że sekret nie tkwi w ilości zjedzonej czekolady, a w znalezieniu tej ulubionej, której nawet kostka za 37 lat będzie dawała więcej przyjemności niż cała fabryka Willego Wonki na już. 

Na teraz.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik