23 kwietnia 2017

prywatność? nie, dziękuję


Kiedyś to były czasy. Halinka spod dwójki zawsze chodziła na zakupy do osiedlowego, bo pracowała tam Baśka, jej dobra koleżanka. Nigdy nie robiła dużych zakupów, ale za to trasę sklep-mieszkanie pokonywała parę razy dziennie. Po co? Raz, że zawsze o czymś zapominała. Dwa, po drodze spotykała rzeszę koleżanek, najczęściej jeszcze z czasów szkolnych, które lubiły pobiadolić o pogodzie, biedzie w portfelu i nowym wikarym w sąsiedniej parafii. Trzy, nie miała nic lepszego do roboty. I choć internety wtedy jeszcze ledwo w polszy zipały, a fejsbuczek nie pojawił się nawet w głowie młodego Marka, to przypuszczenie o zdradzie "Irki, no tej, radomskiej" z "Grzesiem od pralek" znajdowało drogę do ich znajomych, rodziców i szefostwa z prędkością pięćdziesiątki dreptającej w papciach z workiem kartofli.
Czytaj dalej »

Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik